Unia Europejska jest mało atrakcyjna dla wykształconych cudzoziemców przede wszystkim z powodu niejednolitych przepisów dotyczących zatrudnienia imigrantów. Obecnie w każdym z 27 państw członkowskich istnieją odrębne regulacje dotyczące zatrudniania pracowników pochodzących z państw trzecich. Różnorodność przepisów utrudnia nie tylko podjęcie zlecenia, ale również swobodne przemieszczanie się na obszarze UE. Aby zachęcić specjalistów do podejmowanie pracy na terenie Wspólnoty, konieczna jest unifikacja procedur. Ujednolicenie przepisów i formalności dotyczących zatrudnienia imigrantów jest jednym z celów Niebieskiej Karty – będącego w fazie projektu dokumentu, wzorowanego na amerykańskiej Zielonej Karcie.
Archiwum dla praktyki
Robiąc błędy w podaniu nie znajdziesz pracy!
Eksperci Portalu Praca.pl ostrzegają: zanim zaczniemy się poważnie zastanawiać, dlaczego żadna oferta pracy nie pojawiła się w naszej skrzynce mailowej, sprawdźmy czy poprawnie wpisaliśmy nazwę swojego zawodu.
Zobacz również zlecenia dla firm budowlanych.
Wciąż brakuje inżynierów
Znalezienie inżyniera w Polsce graniczy z cudem. Według ostrożnych szacunków na jednego specjalistę w naszym kraju czeka co najmniej pięć ofert pracy. To oznacza, że już dziś brakuje nam kilkunastu tysięcy inżynierów. A będzie jeszcze gorzej, bo najlepszych polskich specjalistów wysysają zagraniczne firmy, oferując im atrakcyjniejsze wynagrodzenie. Poza tym wiele polskich firm, które wygrały przetargi na inwestycje za granicą, zabrało polskich inżynierów ze sobą.
W Polsce brakuje inżynierów elektryków, elektrotechników, elektroników i inżynierów mechaniki. Ostatni boom inwestycyjny sprawił, że brakuje także inżynierów budownictwa. Zdaniem wielu ekspertów przez lata w polskiej edukacji popełniono tak wiele błędów, że dziś odczuwamy ich skutki. Spadek liczby inżynierów to efekt m.in. decyzji, która zapadła przed wielu laty, by matematyka nie była już obowiązkowym przedmiotem na maturze. Poza tym sporo jest ostatnio tzw. łatwych uczelni, które od lat oferują studia z marketingu i zarządzania, nauk politycznych, stosunków międzynarodowych, komunikacji społecznej, a nikt nie oferuje nauki matematyki czy fizyki.
W tym roku o 2350 studentów więcej rozpoczęło naukę na kierunkach technicznych i ścisłych. To efekt wielkiej kampanii reklamowej programu „Kierunki zamawiane”. Jeśli pilotaż się powiedzie, studiów „zamawianych” będzie więcej. Z pilotażu cieszy się także kadra profesorska na politechnikach. Inżyniera nie da się wykształcić z dnia na dzień. Na to trzeba wielu lat. Ale już widać pierwsze pozytywne sygnały zwiększenia zainteresowania naukami ścisłymi.
Ogłoszenia budowlane
Amerykanie chcą telepracy. Badania firmy Dice Holdings wykazały, że ogłoszenia budowlane aż 37% pracowników działu nowoczesnych technologii chętnie zrezygnuje z części pensji w zamian za możliwość pracy w domu. W badaniach wzięło udział 1500 osób. Aż 555 z nich stwierdziło, że zgodzą się na obniżenie pensji nawet o 10% jeśli tylko nie będą musiały dojeżdżać do pracy. Mowa tutaj o sporej kwocie, gdyż średnia płaca w przemyśle wysokich technologii to prawie 75 tys. dolarów rocznie. Liczba osób, które były skłonne zgodzić się na obniżkę pensji była nieco wyższa, niż liczba tych, którzy pod żadnym pozorem na taki układ by nie przystali.
Badania wykazały też, że około 7% z ankietowanych już w tej chwili pracuje zdalnie. Jednak możliwość zatrudnienia na odległość jest niezwykle ograniczona. Szanse na ten rodzaj pracy mają przede wszystkim osoby zatrudnione w firmach doradczych. Niewykluczone, że wraz z rosnącymi cenami paliwa zainteresowanie zdalnym zatrudnieniem wśród pracodawców i pracowników będzie rosnąć.
W budownictwie lubią imigrantów
Gazeta Wyborcza” opublikowała wyniki badań dotyczących postrzegania polskich pracowników przez Europejczyków przeprowadzonych przez TNS OBOP. Wynika z nich, że 49% Anglików i Francuzów uważa, iż polscy imigranci mają dobry wpływ na sytuację w ich krajach. Tego samego zdania jest 43% Niemców. Polacy są jeszcze lepiej oceniani na tle imigrantów z innych krajów.
Dziennik w swej publikacji podkreśla, że takie wyniki badania rozwiewają mit, iż wśród Niemców, Anglików czy Francuzów dominuje niechęć wobec przybyszów z naszego kraju. Przypomina jednocześnie, że społeczeństwa tych trzech największych krajów Unii Europejskiej były i są niechętne rozszerzaniu Wspólnoty.
Z sondażu przeprowadzonego dla dziennika wynika ponadto, że Francuzi i Anglicy dobrze postrzegają także otwarcie rynku zleceń budowlanych dla Polaków. Prawie 60% badanych nad Sekwaną ocenia ten fakt pozytywnie. Zdanie to podziela blisko połowa Brytyjczyków. Niechętni do otwarcia rynku pracy są jednak Niemcy. Aż 64% ankietowanych wyraziło opinię, że rynek pracy w tym kraju powinien zostać otwarty jak najpóźniej. Przeciwnego zdania jest 30% Niemców.
Popularna “szara strefa”
Ministerstwo Pracy poinformowało, ze stopa bezrobocia spadła w Polsce do 11,1%, jednak eksperci twierdzą, że rzeczywiste bezrobocie jest jeszcze niższe. Według Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, w ubiegłym roku w „szarej strefie” pracowało 38% bezrobotnych, którzy nie pobierali zasiłków oraz 23% takich, którzy je otrzymywali. Proporcje te utrzymały się prawdopodobnie także w tym roku.
Jeśli procenty przełożymy na liczby, to okazuje się, że prawie 640 tys. osób, pracuje w „szarej strefie”. Gdyby wykreślono ich z rejestrów, bezrobotnych byłoby nieco ponad jeden milion, a nie 1,7 mln, jak mówią oficjalne statystyki.
Skąd takie zainteresowanie pracą „na czarno”? Dzieje się tak ze względu na wysokie pozapłacowe koszty pracy windowane m.in. przez składki na ZUS i przez podatki. Przedstawiciele rządu przyznają, że problem jest im dobrze znany. Duża część bezrobotnych nie otrzymuje zasiłku, ale utrzymuje ten status ze względu na bezpłatne świadczenia zdrowotne. Z drugiej strony, pracują w szarej strefie. Tymczasem budżet słono płaci za bezrobotnych, którzy de facto nimi nie są. Same zasiłki ze składkami na emerytury pochłoną w tym roku ponad 2 mld zł.
Cyberslacking
Dlaczego tak popularnym stało się prywatne wykorzystywanie internetu w pracy? Internauta, który jest obywatelem wielu portali społecznościowych, posiada sporą rzeszę znajomych na liście kontaktowej komunikatora i często “mejluje” z różnymi osobami nie jest w stanie powstrzymać się od sprawdzenia, czy na jego kontach, profilach i skrzynkach pocztowych są nowe wiadomości. Można pokusić się nawet o opisanie nowego rodzaju uzależnienia – uzależnienia od hasła “Masz wiadomość!”, na które wielu osobom podnosi się poziom ciśnienia, a serce bije jak oszalałe. Do cyberslackingu przyczynia się często zwykła nuda i rutyna w pracy, która skłania do poszukania czegoś interesującego i zajmującego. Akurat w tej dziedzinie internet może zaapilkować olbrzymią dawkę emocji i rozrywki. Innym motywem uprawiania cyberslackingu jest poczucie osamotnienia. Nie każdy pracownik ma szczęście przebywania w zgranym zespole, w którym panuje przyjazna atmosfera. W firmach często dochodzi do spięć i kłótni, przez co wiele osób czuję się wyalienowana, nielubiana i zagubiona. Gdzie wtedy szukają ukojenia? W sieci.
93% osób załatwia prywatne sprawy
Aż 93% internautów przyznaje się do korzystania z sieci w celach prywatnych, w ramach godzin pracy. Największa grupa (46%) deklaruje, że w ten sposób korzysta z firmowej sieci pół godziny dziennie, a 19%, że godzinę dziennie. Ponad 70% osób twierdzi, że korzystanie z internetu w godzinach pracy do realizacji prywatnych celów nie jest niczym złym.
Ponad połowa badanych twierdzi, że wykorzystanie sieci firmowej w trakcie pracy jest potrzebne jako chwila odpoczynku. Co druga osoba uważa, że takie wykorzystanie sieci jest normalne i wszyscy, którzy mają taką możliwość chętnie z niej korzystają. Pracownicy najczęściej korzystają z prywatnej poczty elektronicznej (79%), czytają i przeglądają strony (73%) oraz korzystają z komunikatorów (36%).
Badanie przeprowadzone przez firmę Gremius zrealizowano za pomocą ankiet internetowych emitowanych na witrynach internetowych korzystających z bezpłatnego audytu site-centric stat.pl/PBI. Ankiety emitowane były losowo w okresie od 15. do 21. listopada 2007 roku. Analizą objęto odpowiedzi 3823 internautów w wieku co najmniej 18 lat, którzy wypełnili ankietę do końca.
Pensje skaczą, zatrudnienie rośnie
Z danych GUS wynika, że w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej dziewięciu osób w grudniu pracowało już 4 mln 994,7 tys. osób, czyli o 4,1 proc. więcej niż przed rokiem. To najwięcej od początku lat 90. Po raz pierwszy od kilkunastu lat w grudniu liczba pracujących nie zmalała w stosunku do listopada, a wzrosła o 0,2 proc., czyli o 8,7 tys. osób.
Średnia płaca w przedsiębiorstwach w grudniu wyniosła dokładnie 3027,51 zł brutto, czyli aż o 8,5 proc. więcej niż rok wcześniej i aż o 9,7 proc. więcej niż w listopadzie. Ekonomiści mówią jednak, że to tylko jednorazowy wyskok. W zeszłym roku górnicy dostali premie jeszcze w listopadzie, w tym roku dopiero w grudniu. Stąd tak duży wzrost płac.
W 2006 r. nasze wynagrodzenia rosły średnio w tempie około 5 proc. Jednak w niektórych sektorach, np. w budownictwie, gdzie wskutek emigracji brakuje rąk do pracy, wzrosty płac były nawet dwucyfrowe. W tym roku analitycy spodziewają się szybszego wzrostu płac. Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego, przewiduje, że płace w przedsiębiorstwach w styczniu tego roku będą rosnąć w tempie ok. 5,5-6 proc. Z kolei zdaniem Michała Chyczewskiego, ekonomisty Banku BPH, wzrost wynagrodzeń w przedsiębiorstwach w I kw. tego roku może przekroczyć 6 proc.
Na szybki wzrost płac zwracała już kilka razy uwagę Rada Polityki Pieniężnej w swoich komunikatach po posiedzeniach. Wyższe płace i zatrudnienie to więcej pieniędzy w rękach Polaków. To oznacza m.in. wyższą konsumpcję, która już teraz jest jednym z głównych motorów naszego wzrostu gospodarczego. Zdaniem ekonomistów poprawiająca się sytuacja na rynku pracy może wywołać większą presję inflacyjną w przyszłości.
Zmaleją koszty zatrudnienia obcokrajowców
Dziesięć razy zmniejszy się opłata za złożenie wniosku o wydanie zezwolenia na pracę dla cudzoziemca. Takie podanie musi złożyć każdy pracodawca w Polsce, który chce zatrudnić lub przedłużyć zezwolenie pracującego już u niego obcokrajowca.
Już wkrótce – od 26 października – obowiązywać będzie nowe rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej. Regulacja na nowo określa wysokość opłaty, jaką musi ponieść pracodawca, który zaczyna starać się o zatrudnienie obcokrajowca.
- Jest to bardzo wyczekiwana zmiana, zwłaszcza dla tych pracodawców, którzy przygotowują się do sprowadzenia pracowników spoza Polski. Jest to oczywiście kropla w morzu potrzeb, ale za to bardzo wartościowa – mówi Monika Ulatowska ze Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia.
Cała procedura jest bardzo skomplikowana i czasochłonna – jak szacuje Ulatowska, od momentu znalezienia pracownika np. w Indiach, Chinach, czy Wietnamie i złożenia wniosku przez pracodawcę (od przyszłego piątku to właśnie opłata za jego złożenie zmaleje ok. dziesięciokrotnie) o wydanie zezwolenia na jego pacę w Polsce mija zazwyczaj ok. dwóch miesięcy. – To dla pracodawcy prawdziwa droga przez mękę, dlatego bardzo wyczekiwaną przez przedsiębiorców zmianą, poza obniżeniem opłat, jest ułatwienie i uproszczenie całej, obowiązującej procedury – dodaje Ulatowska.
Mimo tych utrudnień, w związku z trudnościami w znalezieniu siły roboczej w kraju, pracodawców, którzy decydują się na taki właśnie krok jest coraz więcej. – Sytuacja na polskim rynku pracy staje się coraz bardziej uciążliwa. Grozi nam paraliż związany z brakiem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników. Ta regulacja jest kolejnym rozwiązaniem, które pozwoli na poprawę istniejącego stanu rzeczy. Nowe opłaty będą stanowiły zaledwie 10 procent kwoty, którą pracodawcy płacą teraz. Dla każdego przedsiębiorcy to duży krok do przodu – komentuje Agata Broda z agencji rekrutacyjnej K&K Selekt.
Jeśli pracownik zostanie zatrudniony na okres krótszy niż trzy miesiące, od 26 października, jego pracodawca za złożenie wniosku o zatrudnienie zapłaci 50 zł. Jeśli obcokrajowiec ma pracować w Polsce dłużej niż kwartał, przedsiębiorca zapłaci dwukrotnie więcej, natomiast jeżeli zostanie oddelegowany w celach eksportowych, za złożenie podania pracodawca będzie musiał uiścić opłatę w wysokości 200 zł.
W przypadku złożenia wniosku o przedłużenie już uzyskanego zezwolenia wszystkie wymienione wyżej kwoty będą o połowę niższe.